sobota, 31 grudnia 2011

Sylwester

Cholera, to pierwsze urodziny spędzane samotnie (?). Odezwał się św. Mikołaj i przesłał mi 1150 zł.  Okrągłe 1000 zł poszło na bank, zaległą ratę jeszcze za XI,  a 150 zł postanowiłam zdefraudować na żarcie i pseudoalkohol: Piccolo x1 dla mojej starszej na imprezę u koleżanki (wywiozłam z premedytacją), Adwocat x1 dla starzejącej się matki, reszta to mleko dla najmłodszej i spożywka, żeby nie wyżerać resztek z lodówki.
Wesoło: jutro muszę być na 9.00 rano po dziecię starsze, bo rodzina koleżanki ma spotkanie Świadków Jehowy. Jeśli się spóźnię, poszerzą jej światopogląd. Najwyzej. Dziewczynki strasznie napalały się na to spotkanie i, mimo że trochę mi się nie chciało, zawiozłam Jagę, bo mam wrażenie, ze wiejscy, podstawówkowi rówieśnicy niechętnie odwiedzają S. Mam nadzieję, że obie będą zadowolone i za bardzo nie narozrabiają ;).
Mam skrupuły, czy Adwocata czas zacząć, bo a nuż odezwie się telefon "proszę odebrać córkę", ale chyba przesadzam... Na pewno.
A teraz zapodam sobie jako przekąskę do czytania WO, a do słuchania U2.
Niech żyje starość!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz